12 sie 2013

#elegancik#

hej! nie zaglądałam tu dosyć długo, bo aż 3 miesiące za co oczywiście szczerze przepraszam :( najzwyczajniej brakowało mi czasu i chciałabym wierzyć, że teraz znajdę go więcej, no ale wiecie jak to jest, nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro!
dziś mam na sobie szpileczki, choć rzadko mi się to ostatnio zdarza ;) zadajecie dużo pytań dotyczących włosów, więc o tym zacznę na wstępie. przede wszystkim, za każdym razem używam innego odcienia, głównie przebieram w chłodnych, popielatych blondach od matrixa. te farby możecie nabyć w sklepach bądź hurtowniach fryzjerskich, do tego dobieracie sobie wodę utlenioną o mocy zależnej od porządanego efektu a przede wszystkim od waszego obecnego koloru na głowie ;) co do odrostu, bo z tym jest (przynajmniej w moim przypadku) największy problem- przed nałożeniem farby konieczne jest w moim przypadku jego rozjaśnienie, bo mam ciepły pigment włosa, a to akurat nie idzie w parze z chłodnymi odcieniami farb. tego lata wiele zdziałało też amerykańskie słońce, dzięki któremu w końcu mogę cieszyć się równomiernym kolorem ;) i co najważniejsze, nie rozjaśniajcie włosów na własną rękę! 80-100 zł każdy może odżałować raz na jakiś czas, przynajmniej na początku zabawy z włosami. dobry fryzjer zadba o to, żebyś nie wylądowała po tej wizycie łysa, bo (wierzcie mi, znam osobiście takie dziewczyny) to naprawdę jest realne... 
w tym temacie to na tyle, zachęcam do przejrzenia zdjęć i komentowania ;) na sobie mam sukienkę z kolekcji Rihanny dla River Island (tak, wiem, to już podchodzi pod obsesję :P), jakiś złoty kajdan, zegarek z forever21, kopertówkę z małego butiku na brooklynie i, ostatnio ulubione, białe szpilki z zary :)
miłego dnia!